rybnik.repertuary.pl
Profile

Profile: m.zurakowska

Films comments:

Saviour Square burdi1@wp.pl, 30. października 2006 godz. 21:48

Skruszenie duszy to koniec jej nieśmiertelności...
Najtragiczniejszy wycinek filmu zawierał się w twarzy głównej bohaterki - przed sądem. Ta makabra zwykłej a wyjątkowej kobiety, budowana coraz to częstszymi spięciami jej codzienności, każe odbiorcom krzyczeć szeptem: nie ma bowiem słów na nieludzką samotność, alienację w powodzi cierpienia i powolnego obumierania duszy. Odebranie człowiekowi ducha kończy żywotność jego duszy. Tu ponownie zastanawiam się, czy (jak chciał tego Hemingway, co popełnił później samobójstwo) 'człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać'. - Możliwe, że pokonanie bywa łatwiejsze niż zniszczenie. FILM POLECAM Z ZAPARTYM TCHEM.

The Secret Life of Words burdi1@wp.pl, 23. października 2006 godz. 00:37

Piękno i mądrość tkwią w prostocie - raz jeszcze
Przechodzi mnie jeszcze dziwne podniecenie, gdy przypominam sobie deszcz bijący o zardzewiałą blachę platformy - krople spadające na skrawek ludzkiej codzienności w centrum morza... I tak dryfuję wraz ze wzruszeniem i łzą w oczach przez wspomnienie o filmie. Tego nie dało się ukazać obrazami, nawet słowa wydały się koślawe i zbędne. Wszystko: całe cierpienie wszechobecne pod tym słońcem ukrywa się w milczących godzinach. Pozostają z przeszłości ślady, których nie da się odseparować. Jedynie cierpliwość fal zdoła nas uratować, jedynie Bliskość Drugiego. POLECAM GORĄCO.

The Devil Wears Prada misiak burdi, 22. października 2006 godz. 01:06

Lekki jak piorko, choc ciezki do zdmuchniecia...
Po opadłych emocjach można stwierdzić, że film nie nudzi tych, co noszą w sobie 'specyficzną wrażliwość'. Nie wszyscy odkryją głębokie skądinąd przesłanie, zakryte powłoką delikatnej skóry efektów komercyjnych. Ta wewnętrzna tkanka, ujawniona - jak się zdaje - przede wszystkim w ostatnich, wartkich doświadczeniowo scenach głównej bohaterki, tętni raz bilionowy tym samym rytmem: w życiu liczy się jedynie Miłość i Szczęśliwy Oddech. - To zbyt proste, żeby było na wyciągnięcie ręki. A przecież jest. Choć nieustannie komplikujemy sobie życie: mamy kręte ścieżki wpisane niejako w istnienie. Niektórzy powiadają, że szczęście bywa czasami, czyli nigdy. Jednak najpiękniej jest ŻYĆ właśnie dla tych miękkich i migawkowych zarazem chwil. Tak trzeba. POLECAM (zarówno film, jak Życie, nie zaś wegetację). Dla Meryl Streep, aktorki największego w świecie formatu, zawsze moim zdaniem najlepszej - raz jeszcze POLECAM.